Zlín – niezwykły sen czeskiego przemysłowca

Zlín to jedno z najbardziej niedocenianych czeskich miast. Albo po prostu jedno z najsłabiej promowanych. Jego nazwę znałem od dawna, bo działa tam całkiem niezły klub piłkarski. Ale do dnia wizyty nie do końca ogarniałem, czy należy ją czytać przez „Z” czy może przez „Ż”, jak w przypadku bardziej popularnej słowackiej Żyliny. Tymczasem już podczas planowania wyjazdu uderzyła mnie architektoniczna spójność miasta. Przez kilka dni z rosnącym zainteresowaniem czytałem o jego historii, która przyspieszyła swój bieg w latach 20-tych minionego stulecia. Bo chociaż dzieje Zlína sięgają średniowiecza, to zasłynął on przede wszystkim jako stolica obuwniczego imperium spod znaku Baťa.

U źródeł nowoczesnego Zlína, czyli american dream czeskiego kapitalisty

Nie sposób opowiedzieć o Zlínie bez krótkiego wstępu biograficznego. Historia miasta jest bowiem nierozerwalnie związana z Tomášem Baťą. Urodzony w 1876 roku w rodzinie szewca Baťa w wieku 18 lat, wspólnie z dwójką rodzeństwa, założył małe przedsiębiorstwo obuwnicze. Wkrótce, wskutek problemów z zaopatrzeniem w skórę, Tomáš wprowadził pierwszą istotną innowację – zaczął szyć buty na płóciennych podeszwach. W pierwszej dekadzie XX wieku wyruszył w podróż do USA, podczas której zatrudnił się m.in. w słynnych zakładach Forda. Wkrótce później przejął jednostkową kontrolę nad firmą.

Historia przedsiębiorstwa przyspieszyła podczas I wojny światowej, kiedy Bata zaczął przyjmować tysiące zleceń dla austriackiej armii. Prawdziwa ekspansja nastąpiła jednak dopiero po wojnie. Rozpoczęto eksport obuwia nawet do Afryki czy Ameryki Południowej, a przedsiębiorstwo uległo dywersyfikacji. W 1932 Baťa działał w 35 gałęziach przemysłu, a zakłady i sklepy udało się otworzyć w 54 państwach na 4 kontynentach. Jego idea biznesowa określana jest dzisiaj jako „kapitalizm z ludzką twarzą” ze względu na mocne akcentowanie potrzeb socjalnych i płacowych pracowników. Ale z perspektywy dzisiejszej opowieści liczy się coś jeszcze. Przede wszystkim Tomáš Baťa zbudował Zlín.

Rozbudowa Zlína w latach 20-tych i 30-tych jest ściśle związana z ekspansją przedsiębiorstwa Baťa. Tomáš objął w tym okresie posadę burmistrza miasta zyskując pełen wpływ na jego rozwój. Celem było nie tylko stworzenie nowoczesnego zaplecza biurowo-przemysłowego, ale przede wszystkim budowa osiedli mieszkalnych dla pracowników. Razem z blokami mieszkalnymi i willami budowano szkoły, szpitale i centra kultury. Bata był zafascynowany dwoma nurtami architektonicznymi – funkcjonalizmem i ideą miasta-ogrodu. Teoretyczną fascynację przemysłowca na praktykę przekładała grupa architektów, na czele której stanął Frantisek Lydie Gahura. Pochodzący ze Zlína absolwent praskiej ASP był mózgiem projektu „Fabryka w ogrodach” i głównym projektantem użytkowego centrum miasta.

12 lipca 1932 roku Tomáš Baťa był umówiony na wizytę biznesową w Zurychu. Pomimo fatalnych warunków atmosferycznych na lotnisku w Otrokovicach podjął decyzję o wylocie – interesy przedsiębiorstwa zawsze stały dla niego na pierwszym miejscu. Po kilkuminutowym locie firmowy Junkers F 13 uległ katastrofie. Gahura uczcił pamięć swojego przyjaciela ostatnią instalację w Zlínie – Pomnikiem Tomáša Baťy. Bynajmniej nie jest to klasyczny pomnik, a raczej przeszklony prostopadłościan, który w środku zawiera tylko model wspomnianego samolotu i skłaniającą do kontemplacji pustkę. Pomnik warto zwiedzać w przewodnikiem, który kawałek życia spędził w naszym kraju i potrafi świetnie opowiedzieć historię miasta po polsku 🙂 Tyle słowem koniecznego wstępu – teraz pora na cofnięcie się na zlíński dworzec i odkrycie miasta raz jeszcze.

Odnowiona, modernistyczna bryła pomnika.

W sercu obuwniczego imperium

Do Zlína przyjechałem koleją, a za komitet powitalny zrobiły dwie arcyklimatyczne speluny. Pierwsza z nich, usytuowana klasycznie w budynku dworca, lała spragnionym podróżnym Kozela za 20 koron. Druga z nich, Non Stop Bar Monako, już o dość wczesnej godzinie zgromadziła pod parasolami grupę stałych klientów. Monako wyglądało na miejsce, które koniecznie powinienem odwiedzić, chociaż niektórzy uciekaliby stamtąd jak najdalej. Niestety ostatecznie wylądowałem w tym samym miejscu co oni, bo na piwo w Zlínie zabrakło mi czasu. Ale to przecież świetna rekomendacja dla miasta!

Pomiędzy ulicami Dziesiątą a Dwudziestą trafiłem do centrum obuwniczego imperium. Trzy wielkie ceglane bloki goszczą dzisiaj Instytut Baťy, czyli połączenie Muzeum Moraw Południowowschodnich z galerią sztuki, biblioteką i centrum kultury. Centralnym punktem muzeum jest oczywiście wystawa Princip Baťa poświęcona dziejom obuwniczego imperium, wzbogacona o kolekcję butów z całego świata (można tam znaleźć nawet wiernie wykonaną replikę butów Ötziego). Odwiedzający dostają „kartę pobytu”, na której zbierają pieczątki z godzinami podbicia. To wierne odwzorowanie systemu kontroli pracowników w batowskiej fabryce. Muzeum to jednak nie tylko buty, ale też wystawy poświęcone czeskim podróżnikom i zlíńskiemu przemysłowi filmowemu.

Serce międzywojennego Zlina znajduje się jednak kilkadziesiąt metrów dalej. Klucząc między zajmowanymi dziś przez Uniwersytet im. Tomáša Baťy ceglanymi klockami nie miałem problemu, by namierzyć najwyższy z nich – Baťův mrakodrap, czyli Drapacz Chmur. Zbudowany w latach 1936-38 budynek jest już sprawką Jana Antonína Baťy (Tomáš od kilku lat nie żył) i w momencie budowy był trzecim najwyższym budynkiem Europy, a przewyższały go tylko Edificio Telefónica w Madrycie i Boerentoren w Antwerpii. Początkowo zliński mrakodrap służył jako biurowiec batowskiej firmy. Do roli legendy urosła wielka winda (36m²), w której Jan Antonin urządził… swoje biuro. Oficjalnie dawało mu to możliwość docierania do tych pracowników, którzy akurat go potrzebowali. Nietrudno się jednak domyślić, że nieoficjalnie chodziło o niezapowiedziane kontrole i stałą presję na pracowników biura 😉

Drapacz Chmur w całej okazałości.

Z czasem budynek zmieniał swoje zastosowanie, a obecnie znajduje się tam siedziba administracyjna (cz. Krajský úřad) kraju zlínskiego. Odwiedzający mogą natomiast obejrzeć słynną windę i wjechać na taras widokowy urządzony na najwyższym piętrze wieżowca. Rozciąga się stamtąd bezkonkurencyjny widok na miasto i jego okolicę. Można też podejrzeć oryginalne założenia miejskie na makiecie oraz napić się kawy w restauracji, chociaż ta była akurat zamknięta podczas mojej wizyty.

Widok z tarasu widokowego na historyczny kompleks fabryczny. Blok numer 14 to wspomniane Muzeum.

Od Placu Pracy do Miasta-Ogrodu

Północ miasta jest symbolicznie oddzielona od południa drogą szybkiego ruchu, pod którą prowadzi tunel z niedziałającymi schodami ruchomymi. Prawie jak poznańska Kaponiera albo katowicki dworzec! Wychodząc z tunelu trafiam na centralny plac miasta, który tutaj nosi zaskakującą jak na Czechy nazwę Náměstí Práce. Trudno określić, który z budynków stanowi jego największą atrakcję, ale historycznie warto zwrócić uwagę na budynek Wielkiego Kina. Budynek został zaprojektowany w roku 1932 przez Gahurę i mógł wówczas pomieścić 2270 widzów! Zza kina wyłania się gmachu Hotelu Moskva, oryginalnie zaprojektowanego jako centrum społeczne. Rosyjska nazwa i hotelowe przeznaczenie to już sprawka powojennej władzy 😉 Plac uzupełniają budynki domu towarowego (pierwsza winda w historii Czechosłowacji) i hali targowej, najstarszej i najmniejszej instalacji. A po drugiej stronie ulicy na odwiedzających czeka pomnik braci Baťa – Tomáša i Jana Antonina.

Budynek kina nie daje się zbyt łatwo objąć obiektywem aparatu.

Pnąc się w górę przechodzę z Placu Pracy na Plac Masaryka. To centralny plac Zlína pomyślanego jako miasto-ogród. Wokół szerokiej, zielonej alei rozpościerają się „dormitoria”, zaprojektowane przez Gahurę dwa rzędy bloków mieszkalnych skrywających w sobie instytucje naukowe, sklepy i restauracje. Całość wieńczy wspomniany już, przeszklony Pomnik Tomáša Baty. A rzut oka w dół odkrywa kolejne miejsca, które wyróżniają się na tle reszty projektu.

Dalsze kroki skierowałem na wschód. Po krótkim spacerze pomiędzy zabudowaniami uniwersytetu a jednym z kilku lokalnych kompleksów sportowych trafiłem do willi Jana Antonina Baťy. To jedna z kilkudziesięciu prywatnych willi zaprojektowanych w dobie budowy Zlína, w której dzisiaj mieści się rozgłośnia radiowa. Dom jest nieco przyćmiony przez wielki gmach Alternativy – jednego ze zlíńskich instytutów kultury. Wybrana trasa spaceru pozwoliła zrobić mi prawie idealne półkole po południowej stronie miasta. Prosto spod Alternativy trafiłem na skrzyżowanie ze wspomnianą już trasą szybkiego ruchu przecinającą miasto na pół. Za skrzyżowaniem znajduje się historyczne centrum miasta – a zatem jedno z nielicznych miejsc, w których nie wszystko zostało stworzone w epoce Baty.

Willa Jana Antonina to jeden z wielu tego typu budynków w mieście, ale wyróżnią ją położenie w samym centrum.

Nie tylko Baťa?

Jako pierwszy w oczy rzucił mi się Kościół św. Filipa i Jakuba, XIX wieczna świątynia samotnie znosząca konfrontację z monumentalną bryłą Teatru Miejskiego. To już z kolei budowla z czasów komunistycznych, zaprojektowana w stylu mniej ceglanym i bardziej brutalistycznym. Ciekawostką jest fakt, że teatr zbudowano w miejscu dawnego domu rodzinnego Tomáša Baťy.

Teatr Miejski to budynek wyraźnie młodszy od funkcjonalistycznych założeń Gahury.

Po chwili trafiam na centralny plac historycznej części miasta – Plac Pokoju, czyli Náměstí Míru. Sęk w tym, że najważniejszy budynek tutaj, czyli Ratusz Miejski, zaprojektowany został… cóż, w latach 20-tych przez Gahurę. To jednak raczej wyjątek niż reguła, a jeśli jesteśmy spragnieni bardziej zabytkowej architektury możemy podejść pod zachowaną część renesansowego Zamku Zlíńskiego, który dzisiaj gości m.in. galerię Václava Chada i jest istotną placówką kulturalną.

W Czechach znajdziemy zapewne dziesiątki ładniejszych zamków, ale przecież nie o to chodzi w Zlinie.

Zlíńskie post-scriptum

Nie wszystkie godne uwagi miejsca w Zlinie udało mi się odwiedzić podczas pierwszej wizyty. Integralną częścią historii miasta jest historia lokalnej wytwórni filmowej, która oryginalnie tworzyła oczywiście reklamy firmy Bata 😉 Dzisiaj odwiedzający znajdą w niej m.in. centrum edukacyjne i galerię historii filmu. Studio filmowe zlokalizowano w dzielnicy Kudlov, podobnie jak Cmentarz Leśny, założoną w latach 30-tych niezwykłą nekropolię łączącą w sobie cmentarz żydowski z cmentarzem zasłużonych mieszkańców Zlina. Jednym z pochowanych jest Frantisek Lydie Gahura.

Architektoniczną perełką jest willa Tomasa Baťy położona na północ od miejskiego dworca. Dzisiaj w budynku mieści się Fundacja Baťy. Wille to jeden ze znaków rozpoznawczych Zlína, a fani jednorodzinnej zabudowy znajdą tam przede wszystkim całe osiedle „domów batowskich” (dzielnica Lesni) i prywatne wille elity międzywojennego miasta.

Miłośnikom architektury sakralnej mogę z kolei polecić zaprojektowaną przez Gahurę Kaplicę św. Wacława znajdującą się na Kudlovie. Godne uwagi są również: Kościół Ewangelicki z 1937 roku zaprojektowany przez Vladimira Karlika (to drugi po Gahurze wielki zliński architekt) i młodszy o rok Klasztor Reginy.

Na dzisiaj to chyba tyle, ale już jutro rozwinę temat o poszerzoną fotorelację na FB 🙂

Dodaj komentarz