Opowieści z Oslo – sztuka w tropikach. Z wizytą w parkach i ogrodach

Opowieści z Oslo – sztuka w tropikach. Z wizytą w parkach i ogrodach

Skandynawskie miasta często już z założenia budowane były w harmonii z naturą. Często nie było innego wyjścia – ale akurat w Oslo znalazłyby się warunki do swobodnego zabetonowania wielkich przestrzeni. By uniknąć takiego losu, wszelkie współczesne plany urbanistyczne zakładały zostawienie miejsca dla zielonych płuc stolicy. Parki to dzisiaj jedna z wizytówek Oslo – co najmniej trzy z nich stanowią atrakcje turystyczne ze światowego TOPu, a wszystkie pozostałe pozwalają na klimatyczne ucieczki od jednej z największych nordyckich metropolii.

Mówisz Oslo, myślisz Vigeland

Zacznę od miejsca, które już pojawiło się na kartach serii. To Park Frogner, zwany też Parkiem Vigelanda, chociaż zasadniczo Park Vigelanda to część Parku Frogner. Tak czy siak – będzie głównie o Vigelandzie 😉 Gustav Vigeland to kolejny z wielkich Norwegów przełomu XIX i XX wieku. Podobnie jak Munch czy Ibsen pobierał nauki na południe od Skandynawii – i podobnie jak oni zostawił po sobie sztukę światowej sławy.

Większość jego życiowego dorobku skupiona jest właśnie w Parku Frogner, a tamtejszemu kompleksowi rzeźb artysta poświęcił większość czasu spędzanego w Oslo. Gości przybywających od strony Majorstua wita szeroka aleja otoczona wyobrażeniami ludzi w najróżniejszych pozycjach – nierzadko dwuznacznych i szalenie odważnych jak na pierwszą połowę minionego stulecia. Vigeland zaczął pracę nad kompleksem w roku 1907, natomiast zakończono je dopiero podczas II wojny światowej, już po śmierci artysty.

Centralnym punktem kompleksu jest Monolitten (na zdjęciu głównym)- czyli wysoka na ponad 17 metrów instalacja przedstawiająca 121 splątanych ze sobą postaci. Od pierwszej kreski projektu Monolitu do ostatniego machnięcia dłutem minęło 20 lat. Dzisiaj rzeźba jest wizytówką Oslo, a u jej podnóża rozciąga się niezły punkt widokowy na miasto. I park, w którym warto zostać chwilę dłużej i wtopić się w tłumy odpoczywających tam Norwegów. Latem trafić można na wiele zorganizowanych wydarzeń, ale sto lat po Vigelandzie park tworzą głównie ludzie. A tych spotkać można tam o każdej porze dnia i nocy.

Kompleks parkowy zawiera w sobie również Muzeum Gustava Vigelanda, wspomniane już przeze mnie muzeum miejskie i stadion Frogner, przy którym znajduje się basen. Niby zwyczajny, a jednak rozsławiony na kartach powieści Jo Nesbø, jak cały park zresztą. Frognerparken to także największe rosarium w Norwegii. To wszystko pozwala zaplanować kilkugodzinną wizytę – o ile oczywiście nie odwiedzamy Oslo zimą i nie ślizgamy się po skutych lodem schodach prowadzących do Monolitu.

Norweskie kaprysy na Ekebergu

Park Vigelanda doczekał się niedawno swojego młodszego, artystycznego brata. To Park Rzeźb na wzgórzu Ekeberg, z którego bonusowo rozciąga się jedna z najpiękniejszych panoram na Oslo. Rzeźby pojawiły się na Ekebergu w roku 2013 z inicjatywy norweskiego kolekcjonera sztuki Christiana Ringnesa. Nazwisko to żaden zbieg okoliczności – to potomek twórców słynnego stołecznego browaru Ringnes.

Dzisiaj w parku znajduje się 31 rzeźb będących w większości popisami sztuki nowoczesnej. W większości, ale nie wyłącznie, bo znajdzie się tam miejsce również dla Salvadora Dali czy Auguste’a Renoira. Pagórkowaty teren Ekebergu stanowi większe wyzwanie niż większość stosunkowo płaskiej stolicy. Rzeźby poukrywane są między drzewami, często w najmniej spodziewanych miejscach.

To ostatnie najlepiej opisuje popularną rzeźbę Walking Woman (Spacerująca Kobieta), przyodzianą w czerń ludzką sylwetkę wyrastającą nagle pośrodku jednej z parkowych ścieżek. Szczególnie po zmroku można się w tym miejscu nieźle przestraszyć, a instalacja rzadko przypada do gustu panikującym na jej widok… psom 😉 Autorem Spacerującej Kobiety jest brytyjski rzeźbiarz Sean Henry.

Ekerberg to nie tylko wzgórze parkowe, ale tez słynna restauracja, zbudowana w popularnym w Skandynawii stylu funkcjonalistycznym w roku 1929. To jedna z najbardziej ekskluzywnych miejscówek tego typu w Oslo, więc niekoniecznie mogę polecić zatrzymywanie się tam na obiad. Chyba, że jesteście wielkimi fanami Harry’ego Hole, który pojawił się tam w jednej ze swoich przygód.

Restauracja Ekeberg to na pierwszy rzut oka mało skandynawski moloch – ale w praktyce to właśnie twardy funkcjonalizm zdominował architekturę Norwegii w pierwszej połowie XX wieku. Żródło: Wikipedia

Tøyen – między Równikiem a Przylądkiem Nordkapp

Jeśli komuś znudzą się skandynawskie klimaty, świetnym miejscem na odpoczynek jest Ogród Botaniczny Uniwersytetu w Oslo w dzielnicy Tøyen. 8500 gatunków roślin z całego świata czeka na odwiedzając w zacisznych alejkach i tropikalnych szklarniach. Warto zajrzeć też do Naturhistorisk museum posiadającego kapitalną wystawę poświęconą faunie z całego świata.

Palmiarnia Ogrodu Botanicznego to świetne miejsce dla tych, którzy nie zaprzyjaźnili się z norweskim klimatem. Źródło: Wikipedia

Zielona strona Tøyen to jednak nie tylko Ogród Botaniczny – drugą stroną medalu jest położony po przeciwnej stronie drogi Tøyenparken, w którym często odbywają się festiwale muzyczne i kulturalne. Centralnym punktem parku jest basen, a w jego zaciszu znajduje się przedszkole dedykowane dla Saamów – tubylczego ludu zamieszkującego północ Norwegii. Chociaż w tym przypadku chodzi oczywiście o Saamów, których koleje losu zaprowadziły nad zatokę Oslofjord.

Bez szału, bez stresu – leniwe popołudnia na Sofienberg

Dla tych, którzy lubią zwiedzać miasta w rytmie lokalsów świetnym pomysłem będzie wizyta w Sofienbergparken. Nie znajdziecie tam rzeźb Vigelanda ani tropikalnych palm, ale za to będziecie otoczeni przez biwakujących mieszkańców alternatywnej części Oslo. Warto pamiętać, że chociaż prawo alkoholowe jest w Norwegii dość niejasne, to piwo pod chmurką jest dozwolone dopóki ktoś nie zacznie zakłócać po nim spokojnego, skandynawskiego porządku.

Śródmiejskość, spokój i cisza Parku Sofienberg to idealny przepis na letnie popołudnie. Źródło: Wikipedia

Moje wizyty w parku Sofienberg pełne były właśnie klimatu śródmiejskiego biwaku i to zdecydowanie najprzyjemniejszy tego typu akcent na mapie Oslo. Warto jednak pamiętać, że to dalece nie jedyny śródmiejski kawałek zieleni w norweskiej stolicy. Tętniące życiem skwerki znajdziecie na Grünerløkka, świetnym wyborem na letnią rekreację jest urokliwy, XIX-wieczny park St. Hanshaugen, a w samym centrum miasta schronienie w cieniu znaleźć można pod samym Pałacem Królewskim 😉

Dodaj komentarz