Night-seeing, czyli o zaletach nocnego zwiedzania

Night-seeing, czyli o zaletach nocnego zwiedzania

Zaczęło się na dobrą sprawę dwa lata temu. W Rydze, gdzie zatrzymałem się przejazdem w drodze do Estonii i okazało się, że przeznaczyłem na ten postój zbyt mało czasu. Podczas pit-stopu w jednej z piwiarni przejrzałem szybko plan i przerzuciłem wszystko co miałem do zobaczenia jedynie z zewnątrz na noc. Rzadko kiedy jestem w stanie zasnąć przed trzecią, więc to dla mnie żadna strata.

Zwiedzanie Rygi wyszło świetnie, ale na nocny tryb zwiedzania na poważnie przerzuciłem się dopiero kilka miesięcy później. Łapiąc weekendowe loty z Oslo często zmuszony byłem lądować w miejscach docelowych o dzikich porach. Na bukareszteńskim Otopeni zameldowałem się grubo po 2 w nocy. Tuż przed 1 lądowałem u Aleksandra Wielkiego w Skopje. Nałożyły się wtedy dwa czynniki. Po pierwsze – zawsze śpię w samolotach, a wysiadając z nich jestem rześki i gotowy do zwiedzania. Po drugie – byłem tam późną jesienią i zmrok zapadał coraz wcześniej. Wtedy włączyłem nocne spacery jako stały punkt mojego zwiedzania. Do dzisiaj z nocnej perspektywy poznałem między innymi Belgrad, Kijów, Ateny, Wiedeń i Zagrzeb. Większość z tych miast miałem okazję zweryfikować również w dzień. Stąd właśnie ten tekst – chcę opowiedzieć Wam o tym, czy miejską turystykę warto uprawiać w mrokach nocy.

Plusy, czyli co noc odkrywa naszym oczom

Oświetlenie zmienia krajobraz, nieraz o 180 stopni

Kiedy zapada zmrok, miejskie krajobrazy przeradzają się w grę świateł. Stwarza to świetny punkt wyjścia do pewnych manipulacji. Dzięki nim oglądamy tylko to, co ktoś chce, żebyśmy zobaczyli. Czy to źle? Moim zdaniem nie. Na dwóch poziomach. Po pierwsze, miasta nocą potrafią być naprawdę piękne. Gandawa na swoim nocnym image’u zbudowała część swojej turystycznej tożsamości, a jej nadrzeczne bulwary faktycznie wyglądają świetnie po zachodzie słońca. Po drugie, nocne obrazy tworzą kontrasty z obrazami dziennymi, a te kontrasty mogą być wartością dodaną dla naszych zmysłów poznania. Najważniejszym przeżyciem był dla mnie w tym przypadku Bukareszt, który najpierw zwiedziłem nocą spacerując między teatrami i budynkami rządowymi, a następnie odkryłem w dzień – z zupełnie innej strony, z niewidzialnymi wcześniej komunistycznymi molochami wychylającymi się zza skromnych kościołów.

Inne społeczeństwo

Noc odkrywa nie tylko inne oblicze miejskiej architektury, ale również drugą twarz jego społeczeństwa. To wtedy jaskrawiej widzimy problemy społeczne. Dostajemy też lepszy wgląd w funkcjonowanie wszystkich mieszkańców. Widzimy o której wstają z łóżek i o której łapią pierwsze metro. Możemy przekonać się kiedy miejscowi nastolatkowie mówią „stop” pokusom życia nocnego. Historie stojące za ludźmi, których mijamy nocą wydają nam się znacznie mroczniejsze niż o innych porach dnia. Trzeba przy tym wszystkim pamiętać o bezpieczeństwie. Mówię to Wam, chociaż sam w podróży często zachowuję się bardziej ryzykownie niż w miejscu zamieszkania. Ale o kwestiach bezpieczeństwa i rozsądku opowiem nieco niżej, gdy już wyjdę z opowieści o plusach.

Ośmielająca pustka

Noc to często jedyne kilka godzin, kiedy możemy podejść blisko do największych atrakcji nie przeciskając się przy tym w tłumie turystów. Dla mnie to wielki plus, bo nie cierpię wielkich skupisk ludzi. Świetnie wspominam między innymi nocną wspinaczkę na Akropol i stare miasto w Zagrzebiu. Oczywiście nie zawsze będzie pusto – w weekendy większość miast żyje do późna, co będzie sporym plusem dla fanów nocnego życia. Nocną jednodniówkę (jednonocówkę?) można bowiem połączyć z ekspresowym wstępem do lokalnego imprezowania. Niemniej, życie nocne rzadko pokrywa się z atrakcjami turystycznymi. Dzięki temu niektóre elementy starówek czy okolice zamkowo-pałacowe są nocą opustoszałe, a wspomniane już oświetlenie sprawia, że możemy je eksplorować bez większych strat w podróżniczych doznaniach.

Poczucie adrenaliny

Noc to zupełnie inna bajka niż spokojne, dzienne zwiedzanie. Wymaga od nas dokładniejszego planowania, budzi pewną dawkę niepokoju i wyzwala jeszcze większe pokłady adrenaliny. Wrzucam to w plusach, bo myślę, że adrenalina to coś czego od czasu do czasu potrzebuje każdy podróżnik. Można szukać mocnych wrażeń na wiele sposobów – dla mnie nocne wizyty na brukselskim Molenbeek czy ateńskiej Omonii były jednymi z nich.

Na dwoje babka wróżyła, czyli co trzeba poważnie rozważyć

Bezpieczeństwo

Cóż, to jest temat rzeka. Zacznę od tego, że nie lubię popularnego w Polsce fetyszyzowania „niebezpiecznych dzielnic” i opowiadania o tym jak to „na Załężu po zmroku lepiej nie wychodzić”. Przede wszystkim – są one dzisiaj ahistoryczne i biorą się z ciężkich doświadczeń lat 90-tych w Europie Wschodniej, kiedy serio bywało niebezpiecznie. Druga sprawa to nikła szansa na znalezienie się nagle w samym środku gangsterskich porachunków – przez kilka godzin spacerowałem nocą po rzekomej no-go zone w Molenbeek i nie spotkałem żadnej groźnej sytuacji. Podobnie było w imigranckich dzielnicach Berlina i rzekomo patologicznych dzielnicach Katowic, Poznania czy Warszawy – a z nimi, niekoniecznie jako podróżnik, mam do czynienia na co dzień. I zasadniczo wychodzę z założenia, że jeśli coś mi się może nocą stać, to właśnie kiedy wracam z imprezy w centrum rodzinnego miasta, a nie podczas nocnego zwiedzania Belgradu.

Poza tym, zadajmy jeszcze raz pytanie – „czy nocą jest niebezpiecznie?” ale z drobną parafrazą. Czy nocą w turystycznych miejscach jest niebezpieczniej niż w dzień? Otóż właśnie – na pewno jest mniejsza szansa na stracenie portfela wskutek szybkiej akcji doświadczonego kieszonkowca. Nocą zdecydowanie łatwiej z kolei o akty przemocy, szczególnie gdy w grę wchodzi alkohol. Szczęśliwie nic mi się nigdy nie stało, chociaż raz (o dziwo w Wiedniu) byłem blisko kontaktu z mocno agresywną grupą imprezowiczów demolujących stację metra. Odpowiedź na pytanie o bezpieczeństwo nie jest zatem jednoznaczna. Na pewno noc wyzwala w nas dreszczyk emocji, ale pod względem generowanego ryzyka jej kontrast z dniem nie jest czarno-biały. Zakończę banałem, który warto powtarzać – w kwestii bezpieczeństwa najlepiej zdać się na zdrowy rozsądek niezależnie od tego gdzie i kiedy jesteście.

Temperatura

Punkt dość prosty, ale trzeba wspominać również o takich. Osobiście nie cierpię wysokich temperatur i kiedy spędzam wakacje gdzieś w ciepłych krajach, funkcjonuję głównie wieczorami i nocą. Latem na południu wybicie godziny 18 to dla mnie znak, że mogę bezpiecznie wyjść z cienia bądź klimatyzowanych pomieszczeń i pozwiedzać nieco w mój ulubiony, spacerowy sposób. Z drugiej strony zimą temperatura po zachodzie słońca bywa największym problemem – chociaż w Atenach i Berlinie, a właśnie tam wybrałem się w zimniejszym okresie, udało mi się bez problemu przetrwać bezsłoneczne godziny.

Minusy, czyli czego nocą nie uda nam się zrobić

Problemy komunikacyjne

Nie wszystkie miasta Europy mają wydajny model nocnej komunikacji miejskiej (chociaż do paru z nich nie mam zastrzeżeń), co ogranicza możliwości zwiedzania do zasięgu naszych nóg wspomaganych ewentualnie drobnymi podwózkami. Nocą ciężej celować w taksówki, bo są naturalnie droższe, a do tego przewoźnicy często próbują oszukać licząc na pijanych klientów.

Brak możliwości wstępu do niektórych miejsc

Nie chodzi mi teraz o muzea, bo to oczywisty minus – ale cały czas można znaleźć sporo zamykanych na noc parków. To większy problem, bo nieraz to właśnie parki są atrakcjami, w które możemy celować nocą. Albo stanowią istotne skróty, jak jeden z parków w Mediolanie, który zamknięto mi przed nosem i musiałem nadkładać kilka kilometrów drogi dookoła niego, by wrócić w poszukiwane przeze mnie miejsce. Na noc zamykane bywają również publiczne toalety, z kolei w większych miastach nie powinno być problemu z jedzeniem nocą – szczególnie w pobliżu imprezowych dzielnic.

Podsumowując, nocne zwiedzanie to mocny i w dużej mierze konieczny punkt solidnego city-breaku. Od nocy warto zacząć, by zobaczyć miasto z najmniej turystycznej perspektywy. Późniejsza dzienna konfrontacja będzie wartością dodaną dla turystycznego poznania – wyczuli na kontrasty i pozwoli lepiej zrozumieć, dlaczego pewne rzeczy dzieją się w określony sposób. Tylko uważajcie na siebie i planujcie takie eskapady uważniej niż w dzień!

Dodaj komentarz